Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Boże Narodzenie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Boże Narodzenie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 22 grudnia 2013

Śledzie w oleju z cebulką. Klasyczne i najlepsze

Klasyczna polska potrawa wigilijna: śledzie w oleju z cebulką. Prosty niezapomniany smak.

śledzie na Boże Narodzenie, śledzie na Wigilię
śledzie w oleju

Bez dodatków, tylko z olejem i cebulką, najbardziej klasyczne z klasycznych. Bez rodzynek, curry, kawy, przecieru pomidorowego i innych dziwacznych dodatków. Ostatecznie od czasu do czasu mogą być położone na plasterkach pieczonych buraków i posypane pokrojonymi w zapałkę jabłkami - stają się wtedy wykwintną przystawka pod czystą wódeczkę.

niedziela, 15 grudnia 2013

Jak upiec choinkę z marcepana Kransekake

Pyszny bożonarodzeniowy wypiek o niezwykłym kształcie. Marcepanowa choinka to specjał kuchni skandynawskich.

ciastka na Boże Narodzenie
kransekake

Kransekake podziwiałam na skandynawskich blogach, kojarzyłam jednak raczej z weselami czy wielkimi przyjęciami. Myślałam, że do upieczenia konieczna jest specjalna forma (a raczej zestaw kilku foremek), droga i raczej zbędna w mojej kuchni. Dopiero na sympatycznym blogu My Little Norway, który jest kopalnią wiedzy o Skandynawii, zobaczyłam, że po pierwsze, marcepanowa choinka może być nieduża, a po drugie, spokojnie można ją zrobić bez foremek. Kransekake robi się na raty, bo upieczone ciasto musi poleżeć w zamrażalniku - jest to więc wypiek idealny na gorący przedświąteczny czas.

sobota, 14 grudnia 2013

Pralinki z białej czekolady z migdałami

Wykwintne kuleczki, bez pieczenia, idealne do kawy lub herbaty. Dla dzieci - obtoczone w kolorowej posypce.

praliny z czekolady, praliny bez pieczenia
kulki z białej czekolady

Kolejny przepis z książeczki upolowanej w supermarkecie za kilka złotych i dowód, że dobra książka z przepisami nie musi być sygnowana przez celebrytę czy pretensjonalną blogerkę i kosztować 60 złotych.

piątek, 13 grudnia 2013

Szafranowe bułeczki na dzień świętej Łucji. Lussekatter

Tradycyjne szafranowe bułeczki Lussekatter piecze się w Szwecji w grudniu na dzień świętej Łucji.

bułeczki szafranowe
Lussekatter

Żółtawe od szafranu bułeczki z rodzynkami (Lussebulle) powyginane w esyfloresy. Najpopularniejsze to Lussekatter (koty) w kształcie litery S, ale są także "żołnierzyki", "korony Łucji", a nawet "włosy pastora". Jak wszystkie wypieki drożdżowe, najsmaczniejsze w dniu upieczenia.

13 grudnia, dzień świętej Łucji, kojarzymy ze szwedzkim pochodem dzieci w białych strojach prowadzonym przez dziewczynkę w wianku ozdobionym płonącymi świecami i śpiewaną przez nie włoską pieśnią. Święto obchodzi się zarówno oficjalnie (z transmisją telewizyjną uroczystego orszaku), jak i lokalnie w każdym zakątku kraju. Kult świętej Łucji przywędrował do Skandynawii przez Niemcy właśnie z Włoch, ojczyzny Łucji. Współcześnie jest to po prostu święto światła, preludium Gwiazdki ("lux" to po łacinie światło). Tradycyjnie piecze się tego dnia szafranowe drożdżówki i przygotowuje grzane wino, czyli glögg.

Święto znane było i w dawnej Polsce, 13 grudnia (nie wcześniej!) zaczynano przygotowania do Bożego Narodzenia. Zaś dwanaście kolejnych dni, poczynając od świętej Łucji miało wróżyć pogodę na kolejny rok. Przysłowie "Święta Luca dnia przyrzuca" wywodzi się z czasów kalendarza juliańskiego (przed rokiem 1582), kiedy noc świętej Łucji była najkrótsza w roku. Wierzono, że świat jest wtedy szczególnie narażony na działanie złych mocy, okadzano więc całe gospodarstwo, aby je odegnać.

czwartek, 12 grudnia 2013

Jak zrobić domek z piernika

Piękna bożonarodzeniowa ozdoba domu: domek z piernika  

domek z piernika
piernikowy domek

Kilka godzin harówki, ale jaka satysfakcja:) Piernikowy domek do ozdoby, nie do zjedzenia. Może być ascetycznie elegancki, jak u Dorotus z Moich Wypieków (z której przepisu korzystam) albo radośnie kolorowy - ozdobiony różnobarwnymi drażetkami, posypką lub lukrem w kilku barwach. Dzieci mogą pomagać w pracy nad budową domku albo (jak u mnie, bo boję się skakania wokół wrzącego karmelu) zrobić dekoracje.

Pierwszy domek upiekłam, rysując sobie na kartce schemat, według którego wykroiłam ciasto po rozwałkowaniu. W zeszłym roku jednak kupiłam wykrojniki Tescomy w kształcie pasterskiej chatki, które znacznie uprościły pracę.
Ponieważ piernikowego domku się nie je (u nas stoi kilka miesięcy, zazwyczaj do którejś z licznych przeprowadzek), nie ma sensu piec go ze "szlachetnych" droższych składników jak prawdziwy miód, masło, cukier muscovado.


 

Piernikowy domek

(jeden domek plus dekoracje)

600 g mąki pszennej, 250 g margaryny, 200 g cukru , 7 łyżek sztucznego miodu, 1,5 - 2 płaskie łyżeczki sody oczyszczonej,5 łyżeczek przyprawy korzennej do piernika, 1 łyżka kakao.
Do garnuszka włożyłam margarynę, cukier, miód. Podgrzałam, do rozpuszczenia cukru i masła, mieszając od czasu do czasu. Zdjęłam z palnika, lekko przestudziłam. Do misy miksera wsypałam mąkę, sodę, przyprawy, wymieszałam. Dodałam przestudzoną miksturę maślano-cukrową. Zmiksowałąm na gładką masę. Jeśli masa będzie zbyt sypka można dodać łyżkę miodu.
Masę piernikową wałkowałam na grubość 4 - 5 mm (grubsze ściany są solidniejsze). Wycinałam ściany domu i dach z przygotowanych szablonów. Można wycinać na lekko oprószonej mąką powierzchni, następnie przenosić na blachę wyłożoną papierem do pieczenia.
Piekłam w temperaturze 180ºC przez około 25 minut z termoobiegiem. Brzegi powinny się zacząć wyraźnie brązowić. Wyrównałam brzegi ciasta nożem* następnie przełożyłam na kratkę, do wystudzenia i stwardnienia.
  • przepis Doroty, zmodyfikowany (patrz: niżej)
  • czas pieczenia: piekłam co najmniej 2 razy dłużej niż Dorotus (ona zaleca 12 minut), ale to pewnie zależy od piekarnika, więc trzeba podglądać przez szybkę;)
  • składniki: ponieważ domek służy li tylko dekoracji, użyłam sztuczny miód, margarynę, a ciemny cukier muscovado zastąpiłam zwykłym (dla koloru dałam łyżkę kakao)
  • w związku z tym, że ciasto rośnie, poszczególne elementy trzeba kłaść do pieczenia w sporej od siebie odległości
  • * po wyjęciu z piekarnika ciasto jest miękkie, można je wtedy ostrym nożem przyciąć jeszcze raz wg szablonu (podczas pieczenia "puchnie" także wszerz), trzeba to zrobić dość szybko, bo twardnieje w ciągu kilku minut. Potem należy elementy domku obciążyć książkami, bo lubią się wyginać
  • najważniejsza modyfikacja, to klejenie nie lukrem, ale karmelem. Lukier nie chciał zastygnąć, a kiedy już mi się wydawało, że jest twardy, domek się spektakularnie rozpadł i jedna ściana pękła (musiałam dopiekać, warto więc zostawić na wszelki przypadek trochę ciasta). Aby karmel nie zastygał zbyt szybko, zrobiłam go dużo (na patelni), trzymałam na płycie kuchenki i zanurzałam w nim całe brzegi domku, a kiedy to już nie było możliwe, lałam cienkim strumieniem na piernikowe ściany. Łączenia można potem zamaskować lukrem ("śniegiem"). Uwaga na dłonie, oparzenie karmelem jest bolesne:(
  • wszelkie chropowatości, nierówności ścian, które utrudniają klejenie, można delikatnie zdrapać nożem
  • do wycięcia pierniczkowego szałasu/chatki użyłam zestawu Tescoma Delícia Gingerbread Chalet Cookie Cutters Set
piernikowy domek, piernikowy dom
domek z piernika
 

wtorek, 10 grudnia 2013

Kostki z czekolady bez pieczenia


czekoladowe kostki
kostki z czekolady

Zadaniami z kalendarza adwentowego zaczynamy magiczny grudniowy czas. W mojej kuchni pierwszym zwiastunem  świąt są wypieki - w tym roku mam ochotę na maleństwa - trufle, czekoladki, ptifurki, miniaturowe pierniczki.

Jako pierwsze grudniowe słodycze przygotowałam czekoladowe kostki: łatwe, bez pieczenia, a pyszne tak, że trudno przestać je jeść:) Nazwano je "krówkami", ale nie przypominają tradycyjnych polskich krówek, są gęste od czekolady, ciężkie i sycące. Doskonale komponują się z herbatą.

wtorek, 28 grudnia 2010

Ciastka owsiane z imbirem i białą czekoladą. Chocolate-Chip-Cookies

Ciastka owsiane z dodatkiem imbiru i białej czekolady

ciasteczka owsiane


ciastka owsiane

Wyborne owsiane ciasteczka. Piekę je w różnych wersjach, jednak z imbirem i białą czekoladą smakują najbardziej... zimowo. Podobno dobrze się przechowują w słoiku albo metalowej puszce. Podobno:)

piątek, 24 grudnia 2010

Pierniczkowanie, choinka i inwazja aniołków:)




W weekend odbyliśmy tradycyjne Wielkie Pierniczkowanie. Kompletny disaster w kuchni: wszystko oprószone mąką, posklejane ciastem i lukrem, awantury o co atrakcyjniejsze foremki, krzyki, śmiechy. Zawsze po takiej akcji czuję się jak przeciągnięta przez wyżymaczkę, tym bardziej, że pierniczkowaliśmy dwa razy. Niemniej jest to świetna zabawa, a radość i duma dzieciaków z eklektycznych "dzieł" - bezcenne:)


 Ostatnie świąteczne drobiazgi i kruche choineczki z makiem (z tego przepisu plus mak)


Basler  Läckerli, słynne szwacarskie pierniczki, z przepisu Bei. Zupełnie niepodobne do naszych, bo lekko ciągnące i miękkie. Na zdjęciu obok, mój piernikowy domek w wieczornej odsłonie:)


Aniołki (z książki "Dzieciaki szykują święta" Beaty z Lawendowego Domu) robiliśmy już drugi raz. Zeszłoroczne zachowałam na pamiątkę, mogliśmy więc podziwiać, jak bardzo rozwinęły się plastycznie moje dzieci od minionych świąt. Aniołki opanowały cały dom: są w łazience, w lodówce, w szafie, a jednego, zupełnie malutkiego, noszę w torebce:)


Wszystkim Czytelnikom bloga życzę dużo radości, miłości i spokoju w te niezwykłe dni. Oddechu od codzienności, zanurzenia się po uszy w rodzinnej atmosferze. 
Aby Święta minęły tak, jak chcecie - gwarnie albo w ciszy, tradycyjnie albo minimalistycznie, tłumnie albo kameralnie, wytwornie albo na luzie. 
Spełnienia wszystkich bożonarodzeniowych życzeń - osobistych, mailowych, smsowych, pocztówkowych, telefonicznych - i niewypowiedzianych marzeń mieszkających w Waszych sercach.
Przeniesienia odrobiny świątecznej magii na zwykłe szare dni. Zapamiętania tego, co w Boże Narodzenie 2010 było niezwykłe, co Was chwyciło za serce.

Dziękuję za coraz liczniejsze odwiedziny, motywujące komentarze, ciekawe maile. Rok pisania bloga był wspaniałą przygodą, wiele się nauczyłam, zaczęłam systematycznie czytać inne, często wspaniałe i inspirujące blogi. 
Blogowanie to dawanie, dzielenie się z innymi swoim życiem, ale i branie: pomysłów, natchnienia, pozytywnej energii.

Pozdrawiam serdecznie i do zobaczenia po świętach:) 

sobota, 18 grudnia 2010

Christmas Rocky Road Nigelli Lawson

Deser bez pieczenia z duża ilością czekolady, ciasteczkami migdałowymi, orzechami i piankami marshmallow

ciasto christmas rocky road bez pieczenia z piankami marshmallow
christmas rocky road

Ciasto, które dziś pokazuję zachwyciło mnie w programie telewizyjnym i postanowiłam zaryzykować, chociaż miałam obawy, czy nie będzie ulepkowato słodkie. JEST słodkie. Ale tak pyszne, że na pewno zrobię je jeszcze nie raz:)

Świąteczna wersja popularnego brytyjskiego ciasta rocky road skusiła mnie ciasteczkami amaretti i dużą ilością czekolady. Deser jest niezwykle prosty i szybki, bez pieczenia. Niesamowicie smaczny. I bardzo, ale to bardzo, bardzo, bardzo_bardzo słodki. Dla moich dzieci i męża w sam raz:) Ja jestem w stanie zjeść jedną porcję dziennie. Polecam zatem na kinderparty albo wyjątkowym łasuchom.

wtorek, 14 grudnia 2010

Przed-Świątecznie



Tyle się dzieje, że nie nadążam z wstawianiem zdjęć i tekstów na bloga:) Dzisiaj zatem hurtowo grudniowa relacja zdjęciowa i tylko jeden, zupełnie nie_świąteczny, przepis.
Dni gdzieś mi uciekają, między kolejnym ciastem, imprezą w przedszkolu, podziwianiem świątecznych dekoracji na Trakcie Królewskim, wybieraniem prezentów, ubieraniem choinki, robieniem i wysyłaniem kartek, lepieniem łańcuchów i aniołków... To miłe, po gnuśnym i nudnym listopadzie.

W zeszłym tygodniu upiekłam i ozdobiłam chatkę z piernika. Bardzo jestem z siebie dumna, bo nie było to łatwe! Zrobiłam ją dokładnie według instrukcji Dorotus, nie będę więc wklejała przepisu, jedynie kilka moich uwag:

- czas pieczenia: piekłam co najmniej 2 razy dłużej (w podanej temperaturze, z termoobiegiem)
- składniki: ponieważ nie mam zamiaru jeść tego domku dałam sztuczny miód, margarynę, a ciemny cukier zastąpiłam zwykłym (dla koloru dałam po prostu łyżkę kakao)
- w związku z tym, że ciasto rośnie, poszczególne elementy trzeba kłaść w sporej od siebie odległości
- po wyjęciu pierniki są, jak Dorotus napisała, miękkie, warto je wtedy ostrym nożem przyciąć jeszcze raz wg szablonu (podczas pieczenia "puchną" także wszerz), trzeba to zrobić dość szybko, bo twardnieją w ciągu kilku minut. Potem warto je obciążyć książkami, bo lubią się wyginać
- mnie stanowczo lepiej kleiło się karmelem, luker nie chciał zastygnąć, a kiedy już mi się wydawało, że jest twardy, domek się spektakularnie rozpadł i jedna ściana pękła (musiałam dopiekać, warto więc zostawić na wszelki przypadek trochę ciasta). Dorotus napisała, że jej karmel za szybko zastygał, poradziłam sobie z tym tak, że zrobiłam karmelu dużo (na małej patelni) i zanurzałam w nim brzegi, a kiedy to już nie było możliwe, lałam go cienkim strumieniem na piernikowe ściany. Łączenia można potem zamaskować lukrem ("śniegiem")
- wszelkie chropowatości, nierówności ścian, które utrudniają klejenie, można delikatnie zdrapać nożem
- domek ozdobiłam cukrowymi śnieżynkami

Oprócz grudniowego projektu December Daily, prawie codziennie robię coś scrapowego, notesy, kartki, ramki na zdjęcia...



W weekend upiekłam przepyszne, mięciutkie i aromatyczne Lebkuchen, czyli pierniczki w typie Katarzynek, również z bloga Moje Wypieki. Zniknęły błyskawicznie:)


I na koniec ciastka z zupełnie innej beczki, twarogowe babeczki Billa Grangera. Fantastycznie pyszne małe serniczki - polecam gorąco! Maliny świetnie się komponują z twarogiem, podobnie jak w słynnym sernikobrownie.


Sernikowe babeczki
(18 sztuk wielkości muffinków)

100 g ciasteczek razowych lub kruchych, 60 g mielonych migdałów, 50 g masła, 400 g twarogu, 100 ml kwaśnej śmietany, 100 g drobnego cukru, 1 średnie jajko, 1 żółtko, pół łyżeczki naturalnego cukru waniliowego, 1 łyżka skórki startej z cytryny, 50 g malin (użyłam mrożonych), cukier puder.

Piekarnik rozgrzałam do 160 stopni. Masło stopiłąm w małej miseczce.. Ciasteczka rozkruszyłam (wsypałam je do foliowego woreczka i zmiażdżyłam tłuczkiem), wymieszałam z migdałami i stopionym masłem. Po jednej łyżce masy włożyłam do silikonowych foremek do muffinów, lekko ugniotłam i wstawiłam do lodówki. Zmiksowałam twaróg, śmietanę i cukier, potem dodałam jajko, żółtko, wanilię i skórkę cytrynową, dokładnie ubijając po dodaniu każdego składnika. Masę rozłożyłam do foremek, na wierzchu ułożyłam po 2-3 maliny. Piekłam około 40 minut. Po ostudzeniu wstawiłam na godzinę do lodówki. Przed podaniem oprószyłam cukrem pudrem.
  • skórkę startą z limetki z oryginalnego przepisu zastąpiłam cytrynową, zamiast drobnego cukru użyłam cukru pudru
  • wykorzystałam twaróg President i ukwaszoną śmietanę z Łowicza
  • babeczki można przybrać świeżymi malinami
  • użyłam ciasteczek Digestive
  • przepis wg książki "Nakarm mnie" Billa Grangera
  • wg książki są to proporcje na 12 babeczek, mnie wyszło 18

piątek, 10 grudnia 2010

Panettone Marthy Stewart

Włoska babka panettone, nie tylko na Boże Narodzenie!


... a ściślej ze świątecznego numeru magazynu "Living" Marthy. Autorem przepisu jest bowiem właściciel The SoNo Baking Company & Café, John Barricelli. Panettone kupowałam do tej pory gotowe, w tekturowych pudełkach albo pięknie ozdobionych puszkach. Bardzo lubię tę mediolańską świąteczną babkę pełną bakalii.
Upiekłam, na spróbowanie, jedno ciasto, z połowy porcji. Nie miałam wysokiej papierowej foremki, więc tortownicę wyłożyłam folią aluminiową złożoną podwójnie, zostawiając wysoki na kilkanaście centymetrów brzeg (panettone bardzo wyrasta). Ciasto jest smaczne, z wyraźną pomarańczową nutą. Ni to keks, ni to babka drożdżowa - smak niebanalny i wielce bożonarodzeniowy. Świeża, domowa, jeszcze letnia babka smakuje cudownie. Przepis lekko zmodyfikowałam, jak zwykle;)
Buon appetito!

poniedziałek, 6 grudnia 2010

Orzechowe ciastka z marcepanem


ciastka z marcepanem orzechowe ciasteczka
orzechowe ciastka z marcepanem

Czas pędzi jak szalony! Ale to dobrze, coraz bliżej Święta i coraz bliżej... wiosna:) Dziś Mikołajki, więc szykuję dla moich skrzatów niespodziankę - wyjątkowo nie w sobotę lecz w poniedziałek dostaną Coś Słodkiego. Orzechowe kwadraciki z pysznym nadzieniem i lukrem, udekorowane marcepanowymi wycinankami. Wykonanie ich zajęło mi trochę czasu, ale uwierzcie - nie żałuję:) Właśnie zjadam piąty kwadracik, popijając kawą i podczytując książkę, którą mi rano podrzucił do buta pewien siwy brodacz w czerwonym ubranku. Ho ho ho!

środa, 1 grudnia 2010

Cynamonowe gwiazdki

Cynamonowe ciasteczka bez dodatku mąki, zastępują ją mielone migdały

gwiazdki ciastka ciasteczka cynamonowe bez mąki
gwiazdki cynamonowe

Z ulgą żegnam ponury, przechorowany listopad. Papa, brzydalu;)

Zaczynamy przygotowania do Świąt! Czuję, że przetestuję w grudniu całe mnóstwo wspaniałych bożonarodzeniowych przepisów:) Wieczory będziemy spędzać na czytaniu tych wszystkich grzejących serce świątecznych ksiaąek, od których uginają się półki w dziecięcych pokojach. A kiedy znajdziemy wolną chwilkę - wytniemy, namalujemy, ulepimy, skleimy adwentowe dekoracje.


Oj będzie się działo!:)))

Na początek ciasteczkowego szaleństwa tradycyjne niemieckie cynamonowe gwiazdeczki, Zimtsterne. Zawsze się udają i obłędnie smakują. Bardzo proste w wykonaniu, nie zawierają mąki.

czwartek, 7 stycznia 2010

Album grudniowy. Kolejne 10 dni. Kokosanki.




Kokosanki upiekłam w samym środku przedświątecznego młynu. To popularne ciasteczka, smaczne i niezwykle proste. Przygotowywałam je już według kilku przepisów, ale najbardziej smakują mi te najłatwiejsze: są wilgotne w środku, niebiańsko chrupiące z wierzchu. Mój synek nazywa je "złotymi kulkami".

Kokosanki

(na 50 sztuk) 100 g masła, 1 białko, 200 g cukru, 400 g wiórków kokosowych.
Masło stopiłam, ostudziłam. Białko ubiłam na sztywną pianę, stopniowo dodając cukier. Wymieszałam z płynnym, ale już zimnym masłem i wiórkami. Uformowałam 50 kulek, upiekłam na wyłożonej papierem blasze w temperaturze 150 stopni (z termoobiegiem; bez termoobiegu: 175 stopni) przez 12 minut. Kuleczki powinny być delikatnie złote.



Wybór kolejnych zdjęć do albumu grudniowego AD 2009 nie był trudny. Dni tuż przed świętami, zabiegane, spędzone w korkach, kolejkach, z wypiekami na twarzy przy kuchni - trudno efektownie pokazać w albumie. Za to magiczne trzy bożonarodzeniowe dni to sama poezja - wypatrywanie Mikołaja (prawie go w tym roku przyłapaliśmy - uciekając zgubił guzik:)), niecierpliwe czekanie na Wigilię, życzenia przy opłatku, Himalaje emocji przy rozpakowywaniu prezentów, słuchanie kolęd, świąteczna wizyta u Babci... Wspólnie spędzony, intensywniej i cieplej niż na co dzień, czas.
Starałam sie na bieżąco zapisywać co się działo - i co czułam. Drobne refleksje, okruszki wspomnień. Journaling, czyli słowa, będzie w moim albumie, równie ważny jak zdjęcia. Kilka zdań postaram się poświęcić każdemu z dwudziestu dokumentowanych albumem dni.

niedziela, 3 stycznia 2010

Orzechowa krajanka z piankami marshmallow

Orzechowa krajanka z piankami marshmallow, żurawiną i masłem orzechowym. Bardzo słodka, bardzo smaczna. Dla dużych i małych łasuchów!

orzechowa krajanka z piankami marshmallow

Lubię piec polskie tradycyjne bożonarodzeniowe pierniczki i kruche ciasteczka, bo dużo z nimi zabawy, ale jeść wolę święteczne wypieki niemieckie, austriackie czy szwajcarskie. Od czasów licealnych gromadzę niemieckojęzyczne dodatki do kobiecych gazet z przepisami na klasyczne (Zimtsterne, Kokosmakronen, Nuss-Knacker, Basler Leckerli, Zuckerkringel, Spekulatius) i całkiem nowe ciastka. Te malutkie kolorowe książeczki opatrzone apetycznymi zdjęciami i dokładnymi przepisami od lat towarzyszą moim Bożym Narodzeniom w kolejnych mieszkaniach.

W tym roku szczególnie przypadły nam do gustu Überraschungs-Nuss-Päckchen, czyli orzechowe paczuszki z niespodzianką. Zgodnie z nazwą zaskakują składnikami: piankami marshmallow, suszoną żurawiną i masłem orzechowym. Są bardzo słodkie, nietypowe w smaku, dzieci za nimi przepadają. Rozpływają się w ustach. Robi się je bez pieczenia.

Przepis z tegorocznego dodatku Himmlische Plätzchen do gazety Bella.

czwartek, 24 grudnia 2009

Wesołych Świąt!

Wszystkim, którzy odwiedzają mojego młodziutkiego bloga życzę pełnych miłości świąt. Pachnących piernikiem, radosnych, magicznych.



piątek, 18 grudnia 2009

Album grudniowy. Pierwszych 10 dni.



Główni bohaterowie mojego grudniowego albumu to dzieci, czteroipółletnia dziewczynka i prawie trzyletni chłopczyk. Patrząc na Boże Narodzenie z ich perspektywy, na nowo odkrywam magię świąt. Mniej ważne staje się "muszę", "należy", "wypada". Znowu kleję łańcuchy na choinkę. Bombki wieszam z boku, z przodu krzywe aniołki, koślawe serduszka kapiące od brokatu i różowe Mikołaje. I nawet śnieg, którego generalnie nie znoszę, zachwyca bielą skrzącą się w słońcu. Lepimy na balkonie małego bałwanka - czy bałwanki marzną, czy nie smutno im tak stać ciągle w jednym miejscu i co właściwie dzieje sie z nimi, kiedy robi się ciepło? Dlaczego biedna pani z małym chłopczykiem nie miała domu i czy naprawdę nie mogła mu kupić ubranek, przecież sianko drapie i łaskocze. Czemu nie mogę pojechać do Mikołaja, zobaczyć jak z Elfikami robi prezenty?


W tym roku album świąteczny będzie dokumentował dwadzieścia dni, od Mikołajek do końca świąt. Grudzień to fajny czas na takie projekty, bo dużo się dzieje. Wprawdzie nasza rodzina wciąż w szoku termicznym po powrocie z ciepłych krajów, ale udało się nam dość płynnie wejść w polski rytm, wlaśnie dzięki przygotowaniom do świąt. Starałam się wszystko uwiecznić, aby potem, robiąc album, mieć swobodę wyboru. Bo przecież każde z tych wydarzeń to mnóstwo emocji, spędzony wspólnie czas, nowe powiedzonka, zabawne pytania

W pierwszej połowie grudnia:
  • przyszedł do nas "mały Mikołaj". Fajny z niego chłop, ma imieniny, a prezenty daje innym;)
  • córeczka była z mamą i na babskich pogaduszkach z Ciocią Hanią w restauracji i w księgarni na spotkaniu z autorką ksiązki "Dzieciaki szykują święta" Beatą Lipov
  • synek dostał "dorosłe" łóżko w kształcie samochodu
  • oglądaliśmy dekoracje świętaczne na Starówce i Trakcie Królewskim
  • dzieciaki lepiły na zajęciach plastycznych zawieszki na choinkę, ramki z masy solnej i malowały zimowe obrazki
  •  w domu robiliśmy papierowe aniołki
  • odbyła się doroczna Akcja Pierniki (w dwóch etapach: wycinanie ciasteczek/pieczenie i dekorowanie)
  • ubraliśmy choinkę
  • sypnęło śniegiem i nagle zawitała do nas Pani Zima
 

W albumie równie ważne jak zdjęcia są słowa. Zachęcam do notowania na bieżąco, drobne wydarzenia szybko ulatują z pamięci, a przecież to one tworzą nasze życie. Kiedy zapomnisz aparatu, napisz dłuższą notkę. Kiedy słów brakuje, zrób minireportaż. Trochę inspiracji z projektu Ali Edwards znajdziesz tu. Oprócz relacji z codziennych wydarzeń, w albumie możesz umieścić list do świętego Mikołaja (Twój także!:)), spis ulubionych bożonarodzeniowych piosenek/kolęd/potraw każdego członka rodziny, wydruk prognozy pogody dla Twojego miasta i/lub zapis ważnych wydarzeń lokalnych, krajowych czy międzynarodowych, przepisy na świąteczne dania, dziecięce rysunki, szkolne wypracowania... Zbieraj kartki od krewnych i znajomych (wirtualne wydrukuj), zawieszki do prezentów, a nawet co ładniejsze sklepowe ulotki. Im więcej materiału do późniejszego wyboru, tym lepiej!

sobota, 12 grudnia 2009

Mikołajki. Mój pierwszy album



Album bożonarodzeniowy AD 2008 z moimi dziećmi w roli Mikołajków to pierwsza samodzielna praca scrapowa i zarazem dowód, że nie trzeba wielu narzędzi i drogich gadżetów, żeby zrobić coś fajnego. Miałam wtedy tylko papier (zupełnie nieświąteczny), kółka do spinania albumów, przyrząd z Obi do robienia dziurek i kilka kupionych przed świętami drobiazgów ("piernikowe" ludziki są bodajże z Jyska, gwiazdki z Lidla, a dziurkacze z Tchibo).


Papier nakleiłam na najzwyklejszą tekturę z jakiegoś opakowania, co widać w zbliżeniach, brzegi przetarłam papierem ściernym. I to wszystko. Albumik jest mały, prosty, a pozostał jednym z moich ulubionych - zawsze go biorę ze sobą, kiedy chcę się pochwalić dziećmi;)

sobota, 5 grudnia 2009

Zatrzymane chwile: grudzień, część druga




W tym roku  - podpatrując, jak radzi sobie Ali i uczestniczki jej projektu - będę dokumentowała dwadzieścia świątecznych dni, od Mikołąjek do 26 grudnia. Album pewnie powstanie za jakiś czas (poprzedni zrobiłam w czerwcu:), ale postaram się pokazać na blogu kolejne etapy tworzenia. Wykorzystując podobne dodatki i zachowując tradycyjny klimat Bożego Narodzenia, będę próbowała zrobić coś innego niż w zeszłym roku. Mam już kilka pomysłów:)

                        
    


 P.s. całkiem niedawno, szukając natchnienia do kolejnego albumu, znalazłam na jednym z blogów taką oto kronikę świąteczną. Autorka, o sympatycznym nicku Ania z Zielonego Wzgórza,  wykorzystała podobne dodatki i również zrobiła czerwoną okładkę w białe śnieżynki:) Wewnątrz bazowała między innymi na kartkach z kalendarza, ciekawy pomysł.


piątek, 4 grudnia 2009

Zatrzymane chwile: grudzień, część pierwsza




W scrapbookingu najbardziej mnie fascynuje dokumentowanie codzienności. Wyłuskiwanie chwil wartych upamiętnienia. Najważniejsze są fotografie i słowa, zaś gadżety i techniki to tylko środek do celu. Bardzo lubię prace Ali Edwards, inspirują mnie do własnych projektów. Są skromne, czyste, szlachetne w formie; nie epatują nadmiarem zdobień. Motto Ali to "capture, create, document, celebrate" , co można luźno przetłumaczyć jako "łap chwile, przetwórz je artystycznie, opisz - w ten sposób zatrzymasz je na zawsze". Ali juz kilkakrotnie przygotowywała albumy December Daily, zapraszając do wspólnej zabawy inne scrapbookerki. Założeniem tego projektu jest nie tylko dokumentacja, ale także głębsza refleksja nad ulotnymi codziennymi wydarzeniami. Co dziś było ważne, co mnie poruszyło/ucieszyło/zdenerwowało?




Mój album to rodzinna kronika zbierająca najważniejsze grudniowe chwile. Spacery, pieczenie ciasteczek, wspólne dekorowanie choinki, wieczerza Wigilijna, prezenty, Sylwester. Eklektyczny, gruby, pełen pamiątek. W przeciwieństwie do dokładnie zaplanowanych albumów Ali, gdzie gotowe layouty czekają na wypełnienie zdjęciami i opisami, mój powstawał spontanicznie. Najpierw sobie spisalam na kartce, co po kolei robiliśmy w grudniu (wspierając się notatkami, które specjalnie w tym celu robiłam, moim pełnym zapisków kalendarzykiem, a także zeszytem-pamiętnikiem moich dzieci, który staram się w miarę regularnie prowadzić). Potem poselekcjonowałam zdjęcia, wywołałam je w różnych formatach, od całkiem malutkich po A5, dobrałam scrapbookingowe dodatki (naklejki, papiery, szczególnie przydatny w pracy nad albumem był zestaw Scandinavian Christmas Hobby Set z Lidla), a także świąteczne pamiątki (kartki, karnety, a nawet starą płytę CD z kolędami) i dość spontanicznie połączyłam w całość, zachowując chronolgię od początku miesiąca do Sylwestra. Całość oprawiłam w okładki z grubego czerwonego filcu i zbindowałam szerokimi metalowymi kółkami. Oglłądanie takiego albumu to rozkosz dla wszystkich zmysłów: cieszą oko detale, dłonie cieszy róznorodność faktur, zapach pierniczków niemal unosi się w powietrzu.