Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchnia polska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchnia polska. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 22 grudnia 2013

Śledzie w oleju z cebulką. Klasyczne i najlepsze

Klasyczna polska potrawa wigilijna: śledzie w oleju z cebulką. Prosty niezapomniany smak.

śledzie na Boże Narodzenie, śledzie na Wigilię
śledzie w oleju

Bez dodatków, tylko z olejem i cebulką, najbardziej klasyczne z klasycznych. Bez rodzynek, curry, kawy, przecieru pomidorowego i innych dziwacznych dodatków. Ostatecznie od czasu do czasu mogą być położone na plasterkach pieczonych buraków i posypane pokrojonymi w zapałkę jabłkami - stają się wtedy wykwintną przystawka pod czystą wódeczkę.

wtorek, 5 października 2010

Pasta z wędzonej ryby. Dieta Dukana po polsku

Pasta z wędzonej makreli jest nie tylko bardzo smaczna, ale i nietucząca, zgodna z dietą Dukana

pasta z wędzonej makreli ryby
pasta z makreli

Francuska dieta jest od kilku lat hitem nad Wisłą, sama schudłam na niej kilkanaście kilogramów i polecam ją z czystym sumieniem. Jednak oryginalne przepisy bywają abstrakcyjne dla Polaka, bo gdzie (i za ile;)) kupić labraksa, królika czy muszle świętego Jakuba? Dlatego bardzo podoba mi się pomysł książki z przepisami kulinarnymi dostosowanymi do naszych realiów. Mamy przecież świetne i niedrogie produkty, które można jeść na protalu, a o których Francuzi mogą tylko pomarzyć: świeże i marynowane grzyby, kiszoną kapustę i ogórki, pyszne twarożki, kefiry i maślanki (szczególnie polecam wyroby z małych lokalnych mleczarni!). A także świeże i wędzone śledzie, pstrągi, dorsze, mintaje czy karpie.


Szybka i smaczna pasta z ryby wędzonej może być jedzona w każdej fazie diety Dukana: w pierwszej sama, w drugiej z dukanowskim chlebkiem, w trzeciej z (najlepiej pełnoziarnistym) pieczywem. Kawa po studencku to domowa wariacja na temat latte albo ciepła frappe.

czwartek, 30 września 2010

Dynia pieczona z kurkami. Bruschetta

Aromatyczna pieczona dynia z kurkami, podana zwłoską grzanką bruschettą i szynką to smakowita propozycja na jesienną kolację.

dynia zapiekana z grzybami z kurkami
dynia zapiekana

Złotą i słoneczną przechorowaliśmy. A kiedy już wyzdrowieliśmy, zrobiła się zimna i deszczowa. Przeglądam zdjęcia sprzed miesiąca, dwóch, trzech - i wzdycham. Jesieni nienawidzę, najchętniej zasnęłabym już teraz i obudziła się pod koniec kwietnia:)  Nawet ta ładna, z kolorowymi liśćmi i miękkim światłem jest przecież zwiastunem rychłej zimowej martwoty i niekończącego się przedwiośnia...


Biorę wiec notes i wypisuję sobie w punktach, co czyni jesień znośniejszą. I jakoś tak mi wychodzi, że większość zalet tej pory roku jest natury kulinarnej. Punkt pierwszy: dynia. Punkt drugi: grzyby. Punkt trzeci..., czwarty... I jakoś mi lżej na sercu.


Jakiś czas temu namawiałam do upieczenia polskiej pizzy. Naprawdę lepiej (i zdrowiej, i taniej) sięgnąć po nasze cudowne lokalne produkty niż łamać zasady pizzą z serem goudopodobnym i najtańszą szynką albo kupować oryginalne produkty z Włoch przepłacając kilkakrotnie...

Dziś zapraszam na bruschettę w towarzystwie krajowych jesiennych skarbów. Przepis znalazłam w Twoim Stylu i lekko zmodyfikowałam. Polecam, bo pyszne, lekkie a sycące. I naprawdę poprawia nastrój w zasmarkany ponury dzień...

czwartek, 16 września 2010

Cebularze z Kazimierza Dolnego

Drożdżowe bułeczki z cebulą to przysmak z Lubelszczyzny. Cebularze lubelskie albo z Kazimierza Dolnego nie mają sobie równych.

lubelskie cebularze, cebularze z Lublina, cebularz
cebularze



Lato było czasem nowych odkryć i powrotów w miejsca ukochane. Po kilku latach przerwy odwiedziłam Mój Magiczny Kazimierz. Jeździłam tam od dziecka, pamiętam zupełnie jeszcze nieskomercjalizowany, z "Esterką" i emerytowanym hippisem Flojdem, z pustym spokojnym Rynkiem. Mieszkańcy chętnie opowiadali o czasach, kiedy świeciły nad Kazimierzem Dwa Księżyce. Przyjezdnym byli życzliwi - teraz po prostu na nich zarabiają, żyjąc własnym rytmem. Zamiast wielbicieli sennego malowniczego miasteczka pojawili się niedzielni turyści, którzy wpadają do Kazimierza na kilka godzin w niedzielę. Wybudowano SPA i hotele z prawdziwego zdarzenia, są tu festiwale, a w długie weekendy tłoczniej niż na Marszałkowskiej.

Gdzieś się ten Mój Kazimierz zagubił... Nie ma już atmosfery w kultowym kiedyś Grillu Michalaków, nie ma już pana Cezarego Sarzyńskiego, który pokazywał, jak się plecie koguty. W Bożnicy zamiast kina, w którym trzy osoby kupowały dziesięć biletów, aby obsługa zechciała puścić film są pokoje do wynajęcia. A po koguty nie stoi się już w kolejce, można je kupić na każdym straganie. Pokazałam ten Mój-Niemój Kazimierz Dzieciom. Udało nam się odnaleźć okruchy tamtej czarownej atmosfery. Kolory, zapachy. Zaprowadziłam ich tam, gdzie nikt nie zagląda i tam, gdzie chodzą wszyscy. Chyba złapali bakcyla:)

zdjęcia z Kazimierza Dolnego

Z Kazimierza przywieźliśmy koguty, jagodzianki, przepyszny żytni chleb, bułeczki z serem, kulebiaki. I oczywiście moje ukochane cebularze. Popularne na całej Lubelszczyźnie ponoć od czasów Kazimierza Wielkiego i Esterki. Od kilku lat na liście produktów tradycyjnych. Jedni wolą cebularze od Kuźmiuka, inni z Zamościa, a ja śnię po nocach o cebularzach kazimierskich.

Te domowe są pyszne, ale - cóż poradzić - kiedy nad głową świeci jeden księżyc, czegoś cebularzom brakuje...

niedziela, 5 września 2010

Smażona pizza fritta z kurkami, oscypkiem i lubczykiem

Pizza po polsku - z oscypkiem, kurkami i lubczykiem. Na dodatek nie pieczona a smażona na patelni. Rewelacja!

smażona pizza fritta z oscypkiem kurkami lubczykiem
smażona pizza

Pizzę piekę przynajmniej raz w tygodniu, bo jest to jedno z nielicznych dań, które moje niejadki na pewno zjedzą, bez marudzenia, histerii i szukania w lodówce zamienników;)

Dziś zapraszam na pizzę niezwykłą, bo smażoną, z nietypowymi - polskimi - dodatkami. Pizza fritta nie jadłam jeszcze w restauracji, przepis znalazłam we "Włoskiej wyprawie" Jamie'ego Olivera. A na pizzy położyłam bardzo polskie produkty: kurki, oscypek i lubczyk.

Kurki uwielbiam, poza sezonem zawsze mam zapas w zamrażalniku. Jędrne, bez robaków (jak pisał Wieszcz, "czerw ich nie zjada i dziwna, żaden owad na nich nie usiada"), o lekko pieprzowym aromacie, chętnie dodaję do risotta, sałatek, sosów,a ostatnio także rzucam na pizzę. Oscypek, wędzony ser z mleka owczego, podhalański hit, jest jednym z pierwszych polskich produktów chronionych prawem unijnym. Prawdziwy oscypek niełatwo dostać z dala od gór (jest wytwarzany tylko w siedmiu powiatach i kilkunastu gminach od maja do końca października). Lubczyk, ceniony już w starożytności, upodobali sobie Słowianie: przypisywano mu cudowną moc wywoływania miłości, uchodził także za skuteczny afrodyzjak. Za lubczykiem warto się rozejrzeć 1 października, wykopany tego dnia o szóstej rano "wielkie i znamienite skutki czyni w małżeństwie, roztyrki i niezgody w nim równa". Jako przyprawa ma charakterystyczny "selerowy" aromat.

poniedziałek, 19 kwietnia 2010

Pierogi ruskie pieczone

Ulubione pierogi w innej wersji, tym razem pieczone w piekarniku i z ciasta krucho-drożdżowego. Apetycznie chrupiące, pięknie złociste

pierogi ruskie pieczone z piekarnika w piekarniku
pierogi ruskie

Ruskie, ale nie z Rosji, tylko z Rusi Czerwonej. Dawniej ruskimi nazywano wszystkie pierogi pieczone w piecu, teraz są to pierogi z nadzieniem ziemniaczano-twarogowym, zazwyczaj z tradycyjnego ciasta pierogowego, a więc gotowane (często potem odsmażane z cebulką).

Bardzo lubię pieczoną wersję ruskich, na bazie kultowego ciasta drożdżowo-kruchego z książki "W staropolskiej kuchni i na polskim stole" Marii Lemnis i Henryka Vitry (czyli  Tadeusza Żakieja).  Robię ich zazwyczaj bardzo dużo na zapas i zamrażam.

piątek, 9 kwietnia 2010

Staropolska babka drożdżowa


staropolska babka bab drożdżowa Lemnis Vitry
babka drożdżowa Lemnis Vitry

Lemnis nie była kobietą!:) Maria Lemnis i Henryk Vitry to pseudonim publicysty muzycznego Tadeusza Żakieja, redaktora naczelnego pisma muzycznego „Polish Music–Polnische Musik”, autora książek o Schubercie, Karłowiczu, współczesnej muzyce polskiej. Jako fikcyjny duet redagował rubrykę kulinarną w miesięczniku "Ty i ja" oraz napisał kilka książek kulinarnych. Na jednej z nich, "W staropolskiej kuchni i przy polskim stole", uczyłam się gotować. Straszliwie sfatygowany egzemplarz z 1983 do dziś trzymam na półce i prawie co roku korzystam z przepisu na fantastyczny piernik bożonarodzeniowy. Nie mniej ciekawe od przepisów są opisy staropolskich biesiad i zwyczajów świątecznych.


Tym razem postanowiłam wypróbować przepis na ciasto wielkanocne, puchową babę. Ciasto jest ge-nia-lne, pięknie wyrosło, ma niebywały smak i długo zachowuje świeżość. Niebo w gębie:)

środa, 31 marca 2010

Jak zrobić w domu zakwas na żurek wielkanocny


papierowa dekoracja na Welkanoc
dekoracja wielkanocna

Książki i blogi kucharskie przekopane, przepisy zgromadzone. Dom wysprzątany i udekorowany. Wielkanocne jarmarki obleciane, kartki wysłane. Książki z biblioteki na Kilka Leniwych Dni zamówione.

Bardzo lubię ogarnąć wszystko z wyprzedzeniem i spokojnie czekać. Zaglądać do wielkiego słoja z zakwasem na żur i czytać opisy staropolskich uczt świątecznych, obmyślając własne menu na Święta (trzy rodzaje ciast, pieczone mięsa, jajka w kilku odsłonach i domowy żurek).

Stało cztery przeogromnych dzików, to jest ile części rok; każdy dzik miał w sobie wieprzowinę, alias szynki, kiełbasy, prosiątka. (...) Stało tandem dwanaście jeleni, także całkowicie upieczonych, ze złocistymi rogami, ale do admirowania nadziane były rozmaitą zwierzyną, alias zającami, cietrzewiami, dropami, pardwami. Te jelenie wyobrażały dwanaście miesięcy. Na około były ciasta sążniste, tyle, ile tygodni w roku, to jest pięćdziesiąt dwa, całe cudne placki, mazury, żmudzkie pierogi, a wszystko wysadzane bakaliami. Za tym było 365 babek, to jest tyle, ile dni w roku. [...] Co zaś do bibendy: cztery puchary, exemplum czterech pór roku, napełnione winem jeszcze od króla Stefana. Tandem 12 konewek srebrnych, z winem po królu Zygmuncie, te konewki exemplum dwunastu miesięcy. Tandem 52 baryłek także srebrnych in gratiam 52 tygodni, było w nich wino cypryjskie, hiszpańskie i włoskie. Dalej 365 gąsiorków z winem węgierskim, alias tyle gąsiorków, ile dni w roku. A dla czeladzi 8700 kwart miodu, to jest ile godzin w roku.

Uff..;)